Witajcie kochani.
Pogoda nie rozpieszcza nas dzis. W wiekszości miejsc w Polsce pada śnieg, deszcze, bądź co gorsze; deszcze ze śniegiem. Brrr... nic miłego. Londyn dziś rano też nie przywitał mnie słońcem. W prawdzie nie pada ale... w sumie to nie mogę narzekać i nie będę!
Szukając inspiracji na dzisiejszego posta, przejrzałam galerie zdjęć w telefonie. Okazuje się, że tej jesieni mam bzika na punkcie ust. Chyba nie świadomie podążam za obecnymi trędami.
Łatwo powiedzieć : "modne są intensywne kolory", ale na suchych, spieszchniętych ustach, nawet najdroższa i nawilżająca szminka nie będzie wyglądać estetycznie. Szczególnie, że warunki atmosferyczne nie uproszczają nam zadania.
Przychodzę więc z kilkoma małymi (pewnie większości dobrze znanymi) radami.
Podzielę się z Wami tylko tymi sposobami, które sama stosuję, a że jestem strasznym lenien i nie potrafie niczego robić systematycznie będzie banalnie prosto :)
Po pierwsze, wszyscy czyścimy ząbki. Tak więc zaraz po tym procesie masuję usta moją szczoteczką. Wykonuję kuliste ruchy, dość intensywnie ale nie przasadzajmy, bo łatwo możemy podrażnić skóre.
Taki masaż poprawia ukrwienie, usta stają się pełniejsze i różowe,uwydatnia się linie/kształt ust, wyglądają zdrowo i seksownie. No i oczywiście pozbywamy się suchych skórek.
Inną opcją jest też szmatka muślinowa, takową zmywam mój makijaż i oczyszczam twarz każdego wieczoru. Podczas tego zabiegu, peelinguje również usta. Szmatka muślinowa daje o wiele delikatniejszy efekt złuszczenia, ale przy regularnym stosowaniu usta nigdy nie będą wyglądać na nie zadbane.
Następny sposób podpatrzyłam u Lisy Eldridge. W czasie makijażu, zwykłym patyczniem higienicznym nakłada ona balsam/wazeline na usta, tym samym masują je. Efekt podobny do muśliny.
Jeśli macie więcej czasu i zamierzacie urządzić sobie domowe SPA, polecam przygotować prosty peeling.
Kilka przepisów:
cukier+miód
cukier+oliwa z oliwek
zaparzona kawa+miód/oliwa ( kawa ujędrni przy okazji usta i poprawi elastyczność)
zaparzone płatki owciane+miód/oliwa
Albo sam miód(dla leniuszków).
Ja do powyższych mieszanek dodaje też olej arganowy lub z pestek winodron. Możecie te przepisy modyfikować wg upodobań.
Istotny jest następny krok-nawilżenie. Po powyższych czynnościach konieczne jest nałożenie na wargi czegoś tłustego i treściwego, żeby pozwolić ustom zregenerować się i złagodzić podrażnienia.
Tu możemy szaleć. Począwszy od gotowych wazelin, balsamów, sztyftów ochronnych po olejki i produkty pochodzenia naturalnego.
Ale to temat rzeka, więc wiecej rozpiszę się w następnym poście.
Serdecznie całuje i pozdrawiam:)
Sally